środa, 20 czerwca 2018

Coś dla mnie

Zgadnijcie, co lubię robić kiedy mam wolny czas?
- szydełkować,
a kiedy nie szydełkuję?
-oglądam w Necie co Wy udziergałyście, przeglądam różne strony z wzorami, pasmanterie internetowe itp
a kiedy idę do sklepu kupić dywan to co widzę?


A teraz zgadnijcie co leży na podłodze w salonie?
I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie;))

A w Kuferku tymczasem dojrzewają różne prace...


Tylko pogoda nie sprzyja temu dojrzewaniu, bo jest tak ładnie że każdą wolną chwilę spędzamy nad wodą.


Pozdrawiam już prawie wakacyjnie.

czwartek, 7 czerwca 2018

O planowaniu

Oj, oj jak mnie tu dawno nie było!! Aż dwukrotnie musiałam wprowadzać hasło, żeby się zalogować do Bloggera ;) Ale też wiele się działo przez ten czas.
Chciałabym dziś podzielić się z Wami moim nowym odkryciem, tzn dla mnie nowym, bo w Necie funkcjonuje już od dłuższego czasu. Mowa o "bullet journal" - nie ma odpowiedniego polskiego tłumaczenia tego zwrotu, ale można przyjąć, że jest to coś pośredniego pomiędzy plannerem a rodzajem dziennika:) 
Co mnie skłoniło do tego, aby zacząć? Jak większość z Was mam dzieci, prowadzę dom, pracuję na pełnym etacie i do tego dochodzi niewielki biznes związany z naszymi pokojami gościnnymi. Także trochę rzeczy mam "na głowie". Ponieważ miesiąc maj wiąże się również z komuniami a w tym roku moje młodsze dziecię również przystąpiło po raz pierwszy do Komunii świętej, wiadomo, że trzeba było poczynić odpowiednie przygotowania. Miejsca w domu jest dosyć, więc postanowiliśmy urządzić przyjęcie dla gości w domu, tym bardziej, że część przyjechać miała z daleka, więc ugościć ich trzeba na kilka dni :)  Zaczęło się więc od małego remontu a skończyło na dokładnym zaplanowaniu szczegółów tego Wielkiego Dnia. I tu bullet był moją wielką pomocą i pokochałam go miłością wielką. Na każdy dzień tygodnia poprzedzającego uroczystość miałam w punktach rozpisane wszystkie czynności, zakupy, itp. Mój mąż po cichu podśmiewał się ze mnie ale dzięki temu w sobotę przed uroczystością o godzinie 17 otrzepałam ręce, rozejrzałam się po kuchni i ze zdziwieniem stwierdziłam, że mam już wszytko gotowe. W związku z tym razem z gośćmi wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy sobie na molo do Chałup pospacerować, bo pogoda dopisywała.
Ja korzystać z bullet journal? Na różnych stronach znajdziecie porady, że najlepiej nadają się zeszyty czyste lub w kropki aby można było stworzyć własny układ strony, różne sekcje i odpowiednio wpisywać rzeczy, o których trzeba pamiętać. Ja osobiście korzystam z zeszytu, który na okładce ma logo pewnej firmy ubezpieczeniowej, więc jej nie pokażę z wiadomych względów:) Na początku miesiące rysuję sobie stronę z kalendarzem i wpisuję zaplanowane zajęcia dzieci, wizyty lekarskie, urodziny, itp. Dzięki temu, wiem, że np. w tym tygodniu, trzeba kupić prezent, bo w następnym teściowa ma urodziny:)

Mój czerwiec przed wypełnieniem wyglądał tak:



Potem każda strona to 1 tydzień, gdzie w punktach zapisuję co trzeba zrobić,np. zapłacić oc lub, sprzątnąć pomieszczenie gosp albo zmienić wodę rybkom. To niby są rzeczy o których, się wie, że trzeba je zrobić, ale w toku codziennych spraw czasem uciekają. Staram się wpisywać na tydzień ok.5-6 punktów, żeby nie dołować się jak wezmę na raz zbyt dużo i nie dam rady. Poza tym jeżeli w danym tygodniu czegoś nie zrobię, to przepisuję na następny tydzień i dzięki temu nic mi nie umyka. Sprawia mi też wielką frajdę wykreślanie kolejnych pozycji. Takie opisywanie spraw na papierze "porządkuje" je też w głowie. Polecam Wam naprawdę gorąco!!!
A na koniec mała dekoracja szydełkowa przed blokowaniem Nici maxi, szydełko 1,3. rozmiar 25cmx30cm. 




A co Wy sądzicie o takim planowaniu? jak sobie radzicie z codziennymi sprawami?
Pozdrawiam serdecznie :)

czwartek, 22 lutego 2018

Zima

Witajcie, właśnie wróciłam z długiego urlopu i od jutra rzucam się w wir pracy. (He, he z tym rzucaniem to oczywiście żart). Z północy wyruszyliśmy w góry, żeby zobaczyć jak wygląda prawdziwy śnieg. Ostatnio mamy raczej nieokreśloną porę roku, ni-to zima, ni jesień, więc za śniegiem tęskniliśmy. Szczawnica nas nie zawiodła i przygotowała dla nas takie oto widoki:




Jak na rasową dziewiarkę przystało, byłam przygotowana na taką sytuację. Oprócz wielkiej walizki ubrań miałam też całkiem pokaźny pakunek z włóczką, drutami, kompletem szydełek i kordonków. Nie muszę Wam opisywać reakcji mojego M, gdy to zobaczył :)) Ale do rzeczy, tak się złożyło, że miałam 2 motki niebiekiej włóczki, z której zaczęłam robić synowi kamizelkę ale złośliwie wyrósł zanim ją skończyłam. W sam raz na zimowy komplecik:



Czapka jest bardzo ciepła z fajnym ściągaczem i śmiesznym pimpolkiem. Nie wymyśliłam tego sama, znalazłam  na You tube Polecam!! Wskazówki proste i czytelne i dzięki temu, mój syn zyskał świetną czapę. A przydała się, bo podczas zdobywania Trzech Koron było naprawdę zimno!!! Ale i pięknie:



Wejście na wysokość ponad 900 m n.p.m. było dla nas mega wyzwaniem ale też wspaniałą przygodą. Zwiedzaliśmy również Czorsztyn i Nidzicę:



Niestety jak zwykle mój syn nie chciał zapozować do zdjęcia, więc w zastępstwie pozuje Jego Przyjaciel


Ps. Tego posta zaczęłam pisać w ubiegłym tygodniu. Niestety mój komputer odmówił współpracy, teraz oboje dochodzimy do siebie, on po naprawie a ja walczę z grypą. Zdrówka życzę.



niedziela, 31 grudnia 2017

sobota, 25 listopada 2017

2 metry ciepełka

Tak, tak zima już pokazała pazurki i w tym tygodniu zawitał do nas pierwszy mrozik. Trochę nam zmarzły nosy i to mnie zmobilizowało, żeby dokończyć  komplecik dla mojej M. Z przepięknej włóczki Elian kabaret powstał 2-metrowy szal i czapka.


Na szal zużyłam 3 motki 100g a na czapkę 1 motek. Całość na drutach 6.


Kolory włóczki są tak prześliczne, że nie musiałam się wysilać, aby wymyślać jakikolwiek wzór. Szal robiłam po prostu prawymi oczkami a czapka, ponieważ była robiona na drutach z żyłką - dla odmiany lewymi. Jest to włóczka 100% akryl, więc mam nadzieję że będzie się dobrze nosiła. 

PS. Zamiast mojej M. do zdjęcia dzielnie pozował Tadzik - piłka mojego syna :)

sobota, 18 listopada 2017

Gwiazda

Witajcie, jako że w sklepach już półki uginają się od świątecznych dekoracji, ja też pokażę Wam  świąteczną robótkę. Wzór znaleziony oczywiście na Pinterest, choć w oryginale była w kolorze zielonym. Serwetka zrobiona jest z kordonka Maxi, szydełko 1,5. Jest dość spora, gdyż jej średnica to 40cm. Na zdjęciu pozuje z zeszłoroczną choineczką. Urzeka mnie w tej serwetce zestawienie jednolitych słupków w środkowej części z ażurowymi ramionami gwiazdki.  







Robiłam ją z dużą przyjemnością, aczkolwiek był moment zwątpienia, gdyż bardzo się marszczyła w trakcie robienia  środka (być może miałam za grube nici w odniesieniu do tego wzoru, hmm) ale po dorobieniu ramion gwieździe zaczęła się już układać. Widocznie jak każda gwiazda ma po prostu swoje kaprysy :)
U nas już jesień hula na całego. Orkan Grzegorz był, narozrabiał ale pozostawił po sobie piękne widoki:



Wiało że ho ho ale żądna wrażeń wyruszyłam z moim M. na plażę żeby zobaczyć to na własne oczy. No i nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, którą się z Wami podzielę. W czasie sztormu na plaży nie gadać, bo można się najeść piasku tak jak ja!!
Nie poddawajcie się jesiennym smuteczkom, tylko szydełka/druty w dłoń i do roboty, bo nic tak nie poprawia nastroju jak dobrze wykonana robótka. Powodzenia.

niedziela, 17 września 2017

Zielono mi !!!

Wreszcie skończone!! Mowa oczywiście o moim etatowym "usypiaczu", czyli robótce do poduszki. Ponieważ moja praca jest dość absorbująca, zawsze między ludźmi, hałas i gwar, lubię wieczorem przerobić kilka rządków - tak dla uspokojenia emocji :)
Nie powiem Wam, jak długo je dziergałam, nie powiem też ile wykorzystałam włóczki - bo po prostu nie pamiętam!! Ba, nie pamiętam nawet jak dokładnie nazywa się ta włóczka (hm... Natura, opus coś tam, druty 3,5) Wiem za to, że jest bardzo mięciutkie i cieplutkie i baaaaaaaaaaardzo przyjemne do noszenia.
Zapytacie cóż to takiego? Ta-daaam oto moje ponczo :)

Tak wygląda prezentowane na człowieku, czyli na mnie.

Dla ozdoby dodałam kilka guziczków "drewnianopodobnych", które kiedy leżały na komodzie czekając na przyszycie wyglądały jak cukierki i  nie było domownika w naszym domu, który by się na to nie nabrał :)


Poniżej zdjęcia "na sucho" i w trakcie zszywania.




Oczywiście zdjęcia na dworze oddają prawdziwy kolor. Wzór, który wybrałam jest bardzo prosty ale efektowny.
A Wy? Macie jakieś swoje "poduszkowe" robótki?